Historia spływu Dunajcem

Zanim Spływ Dunajcem stał się popularną atrakcją turystyczną Pienin rzeka stanowiła naturalną drogę wodną wykorzystywaną do transportu drewna z terenów górskich do skupów położonych wzdłuż jej brzegów. Pienińscy górale na przestrzeni lat wypracowali sprawnie funkcjonujący system pozyskiwania surowca w lasach, dostarczania go do usytuowanego nad brzegiem Dunajca składu oraz zbijania tratw. Konstruowanie tratw nie było rzeczą łatwą. Zbijano je z długich, sięgających nawet 22 m długości świerkowych lub jodłowych kłód drewna. Od ich odpowiedniego ułożenia zależała sterowność tratwy oraz bezpieczeństwo kierujących nią flisaków. Praca flisaka uchodziła za ciężki i ryzykowny zawód. Szczególne niebezpieczeństwo podczas spławu stanowiły częste i gwałtowne zmiany poziomu wody na rzece, jej duży spadek w górnym biegu oraz usłane kamieniami dno. Liczne zakola rzeki, występujące mielizny oraz progi stwarzały zagrożenie wymuszające ciągłą koncentrację i skupienie załogi. Z biegiem lat transport drewna oraz innych surowców został przejęty przez komunikację samochodową. Ostatnie tratwy z drewnem można było spotkać w Pieninach w latach 70 XX wieku.

Początki turystyki

Według badaczy przeszłości Pienin spływ z udziałem turystów rozpoczął się na Dunajcu w pierwszej połowie XIX w. W wielu źródłach odnaleźć można informację że pierwsze tego typu eskapady organizowane były przez węgierskich magnatów właścicieli zamku „Dunajec” w Niedzicy. Sytuacja ta stopniowo ulegała zmianie w kolejnych latach kiedy to ówczesny właściciel Szczawnicy Józef Szalay zorganizował spływ dla kuracjuszy uzdrowiska. Planując spływ Szalay zamawiał odpowiednią liczbę flisaków i fiakrów dowożących gości na przystań oraz dodatkowe atrakcje w postaci orkiestry, węgierskiego wina i wystrzałów z moździerzy. Podróż po Dunajcu budziła wśród uczestników ogromne emocje. Egzotyka przeprawy, trwoga związana z głębinami i rwący nurtem, bezpośrednie spotkanie z góralami oraz otaczające piękno gór wzbudzały zachwyt, zapadały głęboko w pamięć. Przyjemności popłynięcia tratwą nie odmówił sobie geograf Wincenty Pol, malarz Walery Eliasz-Radzikowski, poeta Adam Asnyk, pisarka Maria Konopnicka. W trakcie przeprawy flisacy opowiadali gościom legendy o księżnej Kunegundzie (św. Kinga) a cygańska orkiestra grała czardasze. Inna nie typowa atrakcją serwowaną w trakcie spływu były popularne na przełomie XIX i XX wieku tzw. Żywe obrazy, czyli rodzaj statycznych kompozycji tworzonych przez dziewczęta przebrane w stroje inspirowane grecką mitologią, miejscowymi legendami lub scenami z Biblii.

Przełom Dunacja

Niezwykła popularność jaką zyskał spływ Dunajcem wśród turystów spowodowała że z początkiem XX w. zaczęto myśleć o uregulowaniu jego organizacji. Trud ten podjął w pierwszej kolejności Pieniński Odział Towarzystwa Tatrzańskiego ustalając stałe opłaty za przewóz, kasy biletowe, regulamin oraz obowiązek noszenia regionalnego stroju przez flisaków co obowiązuje do dnia dzisiejszego. W 1934r. powołano Polskie Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich na rzece Dunajec.

Comments are closed.